Julita.
Krolewna herbaty z malinowym syropem. Pija jedynie wodę gazowaną bo „bez bombelków to jak kranówa”.
Charakteryzuje ją nadmiar energii i nadprodukcja seratoniny i hormonu szczęścia. Na wszystko znajdzie sposób. Nie usiedzi długo w bezruchu i pretenduje do królowej fot backstage’owych.
nie ma co od pierwszego zdjecia zaskakuje mnie swoją osobą. a prywatnie zachwyca osobwością.
Chyba Bartek sie ze mną zgodzi, że to takie „nasze” małe prywatne Wielkie Odkrycie ; ) Chętna do współpracy i poświęceń (siedzenie wśród pająków, siedzenie na balkonie w lekkiej kiecce gdy zbiera się na śnieżyce itp) zawsze zadowolona z tego, że ktoś ją uczesze, umaluje i zrobi jej zdjęcia. Jak sama twierdzi, niektórzy chcą byc masażystami, wizażystami, fotografami a ona? A ona na to: „a ja zawsze chciałam byc tą osobą której sie te wszystkie rzeczy robi”.
Dzisiejszy post jest małym tribute to „the chocolate lady” : ) Która modelką zosanie tylko i wyłącznie pod warunkiem, że bedzie mogła jeśc czekolade i nie bedzie jej nikt kazał głodowac.

A oto skromne efekty naszej małej współpracy…tej ostatniej. bo jest tego więęęęcej <3
i na koniec jedno z jej ulubionych. pozwalam sobie na prywatę i z dedykacją lecą podziękowania!
: *

filharmoniowe wspominki
Kwiecień 18, 2008
oj bo no. druki na wystawe 26go kwietnia juz zrobione po zmaganiach krakowskich ![]()
czasu na przegladanie ozostalych fot nie ma bo uczelnia cisnie… no. ale zeby glucho nie bylo to odswieze folder z filharmoniowych tyłów…
no i było ciężko oólnie. ale nie tak najgorzej jak sie okazało. znowu emocje wzieły u mnie górę…eh ![]()
no nic. to jeszcze Mrfik na koniec dwa razy i koniec na dzis.


BeBeBe
Kwiecień 8, 2008
Welcome to Beatowe&Bartkowe Bekstejdżowe.lowe.
[ Bo my też będziemy trendi ; ) ]
A tak na serio to zbiera nam się coraz wiecej fot „od kuchni” to się podzielimy.
Swoją drogą jakiś kawał dobrej roboty sie dzieje przy planowaniu, uskutecznianiu i w tak zwanym międzyczasie…zwykle głupoty: )
przy okazji będzie miejsce do składania w archiwum opisu sytuacji zwiazanych z improwizaowaniem na mniejsza lub wieksza skale:) czyli naszej organizacji zdjęc i wszystkiego co się z tym wiaże. No i znajdzie się też przestrzeń żeby poprzedstawiac blizej osoby, które z nami współpracują… czyli nieoficjalny „wall of fame”
a oto i dzielny Bartek. W sali koncertowej Lubelskiej Filharmonii…oj tak slynna sesja. troche sie zdenerwowałam owego pamiętnego dnia. ale backstage całkiem przyjemny nam wyszedł…
to by było tyle na dzis…











